czwartek, 27 czerwca 2013

You Leave Me Breathless chapter 2.

tym razem tłumaczenie od dietylether
nie kochacie nas :<<<<<
Shit
Koncert zakończony.  Rozdaliśmy kilka autografów i zrobiliśmy pare zdjęć z fanami. Wtedy widziałem Danny'ego. Próbował złapać jakąś dziewczynę, która wróciłaby z nami do busa. Robił to każdej nocy. Sam usiadł przy mnie na scenie.
- Widzisz kogoś, kogo chciałbyś? - potrząsnąłem głową. Naprawdę nie byłem w nastroju do pieprzenia. Moje oczy powędrowały do Danny'ego. Wygląda na to, że jakąś złapał. Wyglądała na lepszą niż poprzednia. Była wysoka, w szpilkach, krótkiej spódniczce. Cycki podwójne D, w staniku push-up. Wyglądała na około 28 lat. Poszliśmy spowrotem do busa, to znaczy oni poszli. Ja zostałem na zewnątrz. Nie chciałem słyszeć, jak Danny ją posuwa.
Wypaliłem trzy papierosy i czekałem na tą samą rutynę. Usłyszałem krzyk Danny'ego. Dokładnie o czasie. Dziewczyna wyszła z busa, tym razem ubrana w jednej czwartej. Miała swoją sukienkę i torebkę w ręce. Powiedziała 'dziękuję'. Dziewczyny w tych czasach... Przysięgam, zrobiłyby wszystko żeby zdobyć cel. Danny oparł się o busa i wyjął mi papierosa z dłoni, jak ostatnio.
- Jaka była? - zapytałem.
- Niezbyt uległa. Czemu jesteś na zewnątrz? - potarłem ramiona. Podał mi małą butelkę Jacka. Wypiłem trochę.
- Nie rób tego, stary. A teraz, dlaczego jesteś tu sam? - zapytał mnie ponownie. Uległem mu.
- Nie chciałem słyszeć jak pieprzysz tą laskę. Boli mnie głowa, rozumiesz. - wywrócił oczyma.
- Nie jestem krzyczącym typem, Ben. Wiesz o tym. - potarmosił mnie po głowie.
- Tak, ale 85% dziewczyn, które tutaj zabierasz jest. - wyciągnął papierosa i wyjąwszy butelkę z moich rąk przytknął ją do moich ust.
- Ćśśś. Pij. Za bardzo się przejmujesz. Bardziej cię lubie kiedy jesteś trochę pijany. - miał rację, pijany byłem bardziej wyluzowany i mniej zestresowany. Wypiłem całą butelkę. Przygotujmy się na okrutnego kaca jutro rano.
***
Proszę bardzo. Wczoraj kłamałem o bólu głowy. Teraz to naprawdę mnie zabijało. Witamy na kacowej wyspie. Cholera, przegiąłem. Obudziłem się w łóżku Danny'ego. Ugh! Musi tutaj pełzać pełno chorób wenerycznych i innego gówna. Danny jest na czele rankingu, wiec nie byłbym zdziwiony, gdyby naprawdę tak było. Jakiego rankingu? James i ja liczyliśmy, kto ile dziewczyn przyprowadza. Sam trzy na tydzień. James około siedmiu, Cameron pięciu. Ja około 4. Nie pieprzyłem ostatnio tak dużo jak zawsze.
I jest Danny. Piętnaście na tydzień. Są noce, kiedy zalicza podwójnie. Mógłby wyjść i znaleźć trójkącik. To niesamowite, co potrafi robić w tej niewielkiej koi. Do trójkącików zamawia pokój z wielkim łóżkiem i tak dalej. Zawsze się krzywię, kiedy patrzę na ranking. Na liczbę Danny'ego. Nie mam pojęcia czemu. Jest męską dziwką. Też jestem, ale nie tak jak on. On wciąż w to brnie. Gdyby tylko o mnie wiedział...
Że go kocham. Przytuliłem się do jego koca. Czyste prześcieradła. Jest zbyt ślepy by to widzieć. Zbyt pijany. Głupi. Nie jestem gejem, ale czuję się zbyt pogrążony w nim. Pamiętam dzień, kiedy przyniósł butelkę wina na scenę. Wziąłem kilka łyków i poprosił mnie o butelkę. Odmówiłem. Wypił zbyt dużo i nie chciałem znowu tego, co stało się w Seattle.
Zrobiłem to w dobrym momencie i zapytałem, czy chce troche więcej. Powiedział, że pocałowałby mnie za więcej. Zrobił to. Prosto w usta. Po tym dniu byłem troche rozkojarzony. Taki ze mnie pedał... Powinienem się od tego odciąć. Lepiej, gdybym tak zrobił.
Byłem zazdrosny za każdym razem kiedy przyprowadzał kolejną dziewczynę. Chciałem uderzyć je w te śliczne sukowate buźki. Spanie z nim, seks. Tylko na jedną noc. Usłyszałem Danny'ego na przodzie busa.
- Potrzebuję dziewczyny, natychmiast! - wstałem, by zobaczyć o co chodzi. James leżał na kanapie, zaczerwieniony. Sam usiadł na kolanach Camerona. Danny stał. Obrzucił mnie szybkim spojrzeniem.
- Oh, mój drogi Ben! Mam robotę dla ciebie. - ciągle próbowałem się dobudzić. Nie miałem pojęcia o co tym razem chodzi. Podszedł do mnie i objął mnie. Pachniał jakby wykąpał się w Jacku. Zignorowałem to. Nagle objął mnie w pasie i przerzucił sobie przez ramie.
- Danny! Postaw mnie na ziemię! - kopałem i wierzgałem ale wtedy zorientowałem się, że się śmieję. Nie mogłem być przy nim poważny. Posadził mnie na stole, zrzucając z niego wszystko. Sam trącił Jamesa jakby się wahali, co zrobić.
- Chciałem zrobić z tobą szybki Tequila Shot. Soli? - zapytał Danny wyciągając rękę. Cameron podał mu sól. Podniósł moją koszulkę do góry i nasypał trochę soli na mój brzuch. Cam i wszyscy inni skandowali by zlizał ją ze mnie. Zrobił to. Przejechał językiem od pępka do linii pasa. Celowo zachaczył o mojego penisa zanim się podniósł
- Wszystko okej? - zapytał. - Jesteś troche czerwony. - Cholera. Znowu się czerwieniłem. Powiedziałem mu, że wszystko jest w porządku. Podał mi szklankę. Pozwalałem mu robić ze mną takie rzeczy ponieważ podobało mi się co robił.

wtorek, 25 czerwca 2013

You Leave Me Breathless chapter 1.

Jesteśmy zapafter i dietylether, jesteśmy pedałami i będziemy tutaj tłumaczyć Brusnopa. Enjoy! XD


Show Time.
Wszyscy pędziliśmy tą samą drogą na scenę. Staraliśmy się zdążyć na czas na nasze wieczorne show.
Byłem zbyt leniwy, żeby zrobić cokolwiek. Podczas gdy oni się przygotowywali, pomyślałem, iż najlepszym co mogę zrobić, jest na szybko zapalić fajkę. Wyjąłem zapalniczkę z tylnej kieszeni spodni i rozpalałem ją dopóki koniec się nie zaczerwienił. Zaciągnąłem się głęboko i wypuściłem dym. Oglądałem jak wiruje, unosząc się do nocnego nieba.
Tutaj, w Iowa możesz zobaczyć każdą gwiazdę. Pięknie. Czekając oprałem się o busa.
James wystukiwał rytm swoimi pałeczkami na ścianie, będąc w swoim własnym świecie. Nie miałem pojęcia co z pozostała dwójką. Wiedziałem już, co Danny miał zamiar zrobić. Widziałem, jak wcześniej wyrywał dziewczynę. Nie była cnotką, więc mogła poniżyć każdego. Czy cokolwiek. Byli w autobusie od dłuższego czasu.
Słyszałem Dannego. Krzyczał. Rozejrzałem sie i zobaczyłem że nasze drzwi od Tourbusa otwierają się. Wyszła stamtąd dziewczyna, którą tu przyprowadził. Półnaga z cyckami wypadającymi z tank topa. Potargane wlosy. Była wkurwiona. Danny zrzucił z niej torebkę i szpilki. Następnie posłał jej złośliwy uśmiech i pokazał środkowy palec. Powiedziała „Dziękuję”. Dziękuję? Musiała się cieszyć z tego, że była taką dziwką. Danny nie był tak zadowolony jak zawsze gdy skończył pieprzyć jakąś dziewczynę.
- Zły wybór? – zapytałem. Wysiadał z autobusu. Przewrócił oczami i wyjął papierosa z mojej ręki. Zaciągnął się. Trzymał to przez chwilę w płucach, a następnie wypuścił.
- Gdyby tylko potrafiła obciągnąć. Suka nawet nie potrafiła wsadzić do gardła tak głęboko jak trzeba. – zadrwiłem z jego odpowiedzi.
- Głębokie gardło? wystarczyłoby jej głębokie na 4 cale. Cholera, musiała być zła w łóżku, hę? – zaśmiałem się pod nosem. Weszliśmy do środka, bo było zimno. trasa jesienią. Super. Miałem nadzieję że nie złapię żadnego przeziębienia. uderzył mnie lekko w ramię i odszedł z moim papierosem.
- Wiedziałem, że to zły wybór, dlatego przeleciałem ją w twoim łóżku. -Dupek! – odkrzyknął. Mam nadzieję, że żartował. Naprawdę nie cieszyłem się zapachem dziwki na moim prześcieradle. Kazałem mu tu wrócić. Pokazał mi środowy palec, kontynuując palenie. Pedał. Zanim zdążyłem wyciągnąć kolejnego, menager zawołał nas. Poszedłem na backstage, gdzie wszyscy już byli i przygotowywali się. Słyszeliśmy jak nasi fani krzyczeli.
Sam wyszedł z kieliszkami i dwoma dużymi butelkami Jacka Danielsa. Wszystko zrobiliśmy. Byliśmy gotowi na dzisiejszy wieczór. Dać fanom najlepszy wieczór ich życia. Złapałem kieliszek wódki jednocześnie z Dannym. Stanął obok mnie z pełny kieliszkiem. Uniósł swojego przykładając do moich ust, to samo zrobiłem z moim. Nasze ramiona skrzyżowały się.
- Pij pizdo! – wskazał na kieliszek w moich ustach. Wlałem zawartość mojego kieliszka do jego buzi. Jego twarz nie drgnęła, mimo ostrego smaku. Zawołał po kolejną kolejkę. Zaczęło się nasze intro. Zauważyłem, że Danny został przyprawiony o dreszczyk emocji. To, albo wysokoprocentowy alkohol tak szybko w niego wpłynął. O rany, to będzie naprawdę dobre show. James wszedł pierwszy, później Sam, Cameron i ja. Danny klepnął mnie w tyłek i kazał nim potrząsać dla niego dziś wieczorem, po koncercie. Poczułem, jak zaczynam się czerwienić. To musiało być od alkoholu. Zlekceważyłem to i pobiegłem do ogromnego tłumu ludzi.
Nasi fani. Już łamali zasady na fali. Nawet jeszcze nie zaczeliśmy grać. Na przedzie była młodzież, dalej gorące mamuśki i młodzi dorośli z tyłu. Spojrzałem się na Dannego. mogłem powiedzieć, że typował "zwycięzców" dzisiejszej nagrody, którą miał rozdawać. Martwiło mnie to, że nawet nie robił tego dla pieniędzy. To tylko pieprzenie i spadaj z naszego busa. Zaśmiałem się. Nieważne. Usłyszałem, że Danny zaczynał powoli bełkotać. Mam nadzieję, że nie będzie trzeba przerwać show z powodu wypicia paru kieliszków. Trzymacie kciuki?
Zaczynajmy!