nie kochacie nas :<<<<<
Shit
Koncert zakończony. Rozdaliśmy kilka autografów i zrobiliśmy pare zdjęć z fanami. Wtedy widziałem Danny'ego. Próbował złapać jakąś dziewczynę, która wróciłaby z nami do busa. Robił to każdej nocy. Sam usiadł przy mnie na scenie.- Widzisz kogoś, kogo chciałbyś? - potrząsnąłem głową. Naprawdę nie byłem w nastroju do pieprzenia. Moje oczy powędrowały do Danny'ego. Wygląda na to, że jakąś złapał. Wyglądała na lepszą niż poprzednia. Była wysoka, w szpilkach, krótkiej spódniczce. Cycki podwójne D, w staniku push-up. Wyglądała na około 28 lat. Poszliśmy spowrotem do busa, to znaczy oni poszli. Ja zostałem na zewnątrz. Nie chciałem słyszeć, jak Danny ją posuwa.
Wypaliłem trzy papierosy i czekałem na tą samą rutynę. Usłyszałem krzyk Danny'ego. Dokładnie o czasie. Dziewczyna wyszła z busa, tym razem ubrana w jednej czwartej. Miała swoją sukienkę i torebkę w ręce. Powiedziała 'dziękuję'. Dziewczyny w tych czasach... Przysięgam, zrobiłyby wszystko żeby zdobyć cel. Danny oparł się o busa i wyjął mi papierosa z dłoni, jak ostatnio.
- Jaka była? - zapytałem.
- Niezbyt uległa. Czemu jesteś na zewnątrz? - potarłem ramiona. Podał mi małą butelkę Jacka. Wypiłem trochę.
- Nie rób tego, stary. A teraz, dlaczego jesteś tu sam? - zapytał mnie ponownie. Uległem mu.
- Nie chciałem słyszeć jak pieprzysz tą laskę. Boli mnie głowa, rozumiesz. - wywrócił oczyma.
- Nie jestem krzyczącym typem, Ben. Wiesz o tym. - potarmosił mnie po głowie.
- Tak, ale 85% dziewczyn, które tutaj zabierasz jest. - wyciągnął papierosa i wyjąwszy butelkę z moich rąk przytknął ją do moich ust.
- Ćśśś. Pij. Za bardzo się przejmujesz. Bardziej cię lubie kiedy jesteś trochę pijany. - miał rację, pijany byłem bardziej wyluzowany i mniej zestresowany. Wypiłem całą butelkę. Przygotujmy się na okrutnego kaca jutro rano.
***
Proszę bardzo. Wczoraj kłamałem o bólu głowy. Teraz to naprawdę mnie zabijało. Witamy na kacowej wyspie. Cholera, przegiąłem. Obudziłem się w łóżku Danny'ego. Ugh! Musi tutaj pełzać pełno chorób wenerycznych i innego gówna. Danny jest na czele rankingu, wiec nie byłbym zdziwiony, gdyby naprawdę tak było. Jakiego rankingu? James i ja liczyliśmy, kto ile dziewczyn przyprowadza. Sam trzy na tydzień. James około siedmiu, Cameron pięciu. Ja około 4. Nie pieprzyłem ostatnio tak dużo jak zawsze.
I jest Danny. Piętnaście na tydzień. Są noce, kiedy zalicza podwójnie. Mógłby wyjść i znaleźć trójkącik. To niesamowite, co potrafi robić w tej niewielkiej koi. Do trójkącików zamawia pokój z wielkim łóżkiem i tak dalej. Zawsze się krzywię, kiedy patrzę na ranking. Na liczbę Danny'ego. Nie mam pojęcia czemu. Jest męską dziwką. Też jestem, ale nie tak jak on. On wciąż w to brnie. Gdyby tylko o mnie wiedział...
Że go kocham. Przytuliłem się do jego koca. Czyste prześcieradła. Jest zbyt ślepy by to widzieć. Zbyt pijany. Głupi. Nie jestem gejem, ale czuję się zbyt pogrążony w nim. Pamiętam dzień, kiedy przyniósł butelkę wina na scenę. Wziąłem kilka łyków i poprosił mnie o butelkę. Odmówiłem. Wypił zbyt dużo i nie chciałem znowu tego, co stało się w Seattle.
Zrobiłem to w dobrym momencie i zapytałem, czy chce troche więcej. Powiedział, że pocałowałby mnie za więcej. Zrobił to. Prosto w usta. Po tym dniu byłem troche rozkojarzony. Taki ze mnie pedał... Powinienem się od tego odciąć. Lepiej, gdybym tak zrobił.
Byłem zazdrosny za każdym razem kiedy przyprowadzał kolejną dziewczynę. Chciałem uderzyć je w te śliczne sukowate buźki. Spanie z nim, seks. Tylko na jedną noc. Usłyszałem Danny'ego na przodzie busa.
- Potrzebuję dziewczyny, natychmiast! - wstałem, by zobaczyć o co chodzi. James leżał na kanapie, zaczerwieniony. Sam usiadł na kolanach Camerona. Danny stał. Obrzucił mnie szybkim spojrzeniem.
- Oh, mój drogi Ben! Mam robotę dla ciebie. - ciągle próbowałem się dobudzić. Nie miałem pojęcia o co tym razem chodzi. Podszedł do mnie i objął mnie. Pachniał jakby wykąpał się w Jacku. Zignorowałem to. Nagle objął mnie w pasie i przerzucił sobie przez ramie.
- Danny! Postaw mnie na ziemię! - kopałem i wierzgałem ale wtedy zorientowałem się, że się śmieję. Nie mogłem być przy nim poważny. Posadził mnie na stole, zrzucając z niego wszystko. Sam trącił Jamesa jakby się wahali, co zrobić.
- Chciałem zrobić z tobą szybki Tequila Shot. Soli? - zapytał Danny wyciągając rękę. Cameron podał mu sól. Podniósł moją koszulkę do góry i nasypał trochę soli na mój brzuch. Cam i wszyscy inni skandowali by zlizał ją ze mnie. Zrobił to. Przejechał językiem od pępka do linii pasa. Celowo zachaczył o mojego penisa zanim się podniósł
- Wszystko okej? - zapytał. - Jesteś troche czerwony. - Cholera. Znowu się czerwieniłem. Powiedziałem mu, że wszystko jest w porządku. Podał mi szklankę. Pozwalałem mu robić ze mną takie rzeczy ponieważ podobało mi się co robił.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz